|
W sierpniu 15 lat temu narodził się polski Internet. To jakby
zaledwie wczoraj, i bardzo dawno, patrząc z punktu widzenia
zawrotnego tempa rozwoju techniki. Za pomocą tego medium zdobywa
i przekazuje informacje co trzeci Polak. Korzystają z niego
wszystkie dziedziny życia społecznego i gospodarki, wśród
nich coraz szerzej branża ochrony osób i mienia. Przy okazji
jubileuszu wśród wielu innych usłyszałem i taką opinię, według
której Internet... ma już złote lata za sobą. Najbardziej
przyszłościowy kierunek jego rozwoju, nad którym mocno trudzi
się obecnie wielu, to raczej kurs na jego przyhamowanie, okiełznanie,
żeby można było np. zapobiec rozpowszechnianiu treści niedozwolonych
lub kradzionych.
O czwartej władzy, czyli
mass mediach - także Internecie, powiedziano dużo dobrego
i złego - cóż, naczelna to broń demokracji i pluralizmu w
każdej, choćby nie najlepszej postaci. Chcę tylko wspomnieć
o odpowiedzialności za wolne słowa. Niedawno w jednym z głównych
portali internetowych natknąłem się na notatkę prasową naszej
naczelnej agencji cytującej wypowiedzi zachodnich ekspertów
- jako reakcje na niedawne wydarzenia na lotnisku Heathrow.
Tysiące ludzi dowiedziały się, że bombę możemy zbudować z
tego, co mamy np. w łazience czy domowej apteczce. Oczywiście
o tym, co wariaci i fanatycy mogą zrobić ze zmywacza do paznokci
lub wody utlenionej czy kilku innych nietrudnych do kupienia
substancji płynnych można przeczytać w literaturze specjalistycznej,
zadając sobie trochę poszukiwawczego wysiłku. Ale dlaczego
tę wiedzę podawać na tacy? Owe publikacje prowokują wśród
internautów konkurencyjne, fachowe dyskusje. Choćby e-mail:
Zapomnieli wymienić i w nim o kolejnej śmiercionośnej substancji,
tym razem zapalającej, łatwo wytwarzanej z rdzy i sproszkowanego
(...). Ta wiadomość pobudziła kolejnego "Mendelejewa".
Napisał: "Proponuję listek magnezu jako zapalnik. Szybciej
uzyskuje się wysoką temperaturę potrzebną do zapłonu. Dobry
też jest siedmiotlenek (...) - ciecz oleista, zielona...".
Porty lotnicze na całym
świecie korzystają z coraz czulszych systemów wykrywania promieniowania.
Brytyjscy lekarze ze Szpitala Miejskiego w Birmingham ostrzegli,
że pacjenci leczeni radioizotopami (ostatni numer "British
Medical Journal") mogą przez pewien czas uruchamiać czujniki
radiologiczne. Autorzy pracy wymienili kilka takich przypadków
pobudzenia alarmów przez pacjentów leczonych w ten sposób:
na lotnisku, w banku, a nawet w Białym Domu, do którego chciała
wejść wycieczka. Radioizotopy są stosowane najczęściej w diagnostyce
i leczeniu niektórych chorób i podawane dożylnie lub doustnie.
Ludzie poddani
|
działaniu np. izotopu jodu I-131 (m.in. w chorobach tarczycy)
mogą uruchomić czujnik promieniowania nawet 95 dni po leczeniu.
Wszystkie takie osoby powinny latać z dokumentacją lekarską.
Od 28 sierpnia obowiązują
u nas paszporty z danymi biometrycznymi, na razie tylko
ze zdjęciem. Wyszło na jaw - bo głównie o tym rozpisywała
się prasa, pomijając istotne dane - że fotografowie nie
potrafią wykonać fotki do paszportu. Nie chodzi już bowiem
o natchniony, lekki półprofil z dowodu osobistego, lecz
owal obojętnej twarzy obywatela UE i cyfrowy plik zdjęcia
do zapisania w chipie.
Pomimo schłodzonych
stosunków polsko-niemieckich trwa bilateralna, gorąca regionalna
współpraca niemieckich paserów i polskich złodziei. Powołam
się na "Der Spiegel" z sierpnia br. (Erich Wiedermann).
Dziennikarz, podając wiele przykładów, opisuje, jak sprawnie
z Dolnego Śląska znikają zabytki z kościołów i zamków, zamieniając
go w kulturalną pustynię. Spółka opłaca się wszystkim, polscy
rabusie otrzymują nawet 10% wartości rynkowej zabytków.
Podejrzanych o kradzież - co podał żurnalista - jest nawet
kilku duchownych i konserwatorów. Po tej lekturze powietrze
ze mnie uszło.
Wnuczek sąsiadów wziął antyterrorystę,
w czarnym stroju służbowym i w kominiarce z wyciętym paskiem
na oczy, za filmowego japońskiego "nińdzię" (ninja
shinobi - mistrz sztuk walki, często w rolach szpiega, zamachowca,
niepozostawiającego śladów skrytobójcy). Nasi urzędnicy
wysokiego szczebla od bezpieczeństwa lubią takie skecze,
jak wypuszczanie antyterrorystów na ulice lub lotnisko do
patrolowania typu "krawężnikowego". Dla przestępcy,
np. terrorysty, sensu żadnego takie odstraszające prężenie
muskułów nie ma, bo go po prostu ominie anonimowo i jeśli
jest zdeterminowany, zaatakuje cel z innej strony. Może
więc w tych genialnych pomysłach tkwi głębsza myśl psychologiczna,
np. sposób na uspokojenie opinii publicznej w nerwowej sytuacji
kryzysowej? W teście wiedzy i inteligencji dla kandydatów
na wysokie stanowiska decyzyjne w wiadomym resorcie należy
przewidzieć pytanie: "Czy widząc w japońskim filmie
błyskającego białkami oczu czarnego nińdzię, ciśnienie Panu
skacze, czy uspokajająco opada?"
Myśli i decyzje niektórych
ludzi są tak lotne jak kotwica - ich status polityczny,
zawodowy, społeczny i majątkowy jest tutaj bez sprawczego
znaczenia. Choć Polska jest krajem cudów, w którym nawet
kotwice biorą się do latania, to ich lądowanie odbywa się
zawsze w ujednolicony do znudzenia sposób. Cóż Panowie,
przypomnijmy tak dla porządku: zieleń sadzimy zielonym do
góry.
Źródło: Systemy Alarmowe, Andrzej PopieIski
|