|
W doniesieniach medialnych z bieżącego "okresu felietonowego"
zabrakło tematów spektakularnych związanych z bezpieczeństwem.
Może poza targami Securex, naczelną krajową imprezą branżową,
która zadebiutowała właśnie w rzadszym dwuletnim cyklu - szkoda
jednak, że nie w roku, w którym w Europie takich targów jest
mniej. Ponadto było trochę ciekawostek i zwykłych wiadomości.
Razem jednak splotły się one w niepokojącą wizję jednego stylu,
w którym występuje także technika w ważnej roli drugoplanowej.
Choć media często przekazują przejaskrawione i wykoślawione
odbicia, są to jednak refleksy świata rzeczywistego, podpowiadające,
skąd wieją wiatry historii.
Daleki jestem od straszenia
wizjami orwellowskiego społeczeństwa, w którym obywateli podgląda
się w toalecie i rejestruje ich nocne majaczenia, bo
w takim stanie nie wiedzą, co mówią, a więc mówią, co
myślą. A to każda władza lubi wiedzieć. Zresztą większość
ludzi takie strachy odnajduje tylko w filmach i literaturze,
a więc istniejące w sferze wymyślonej. Strasznie w życiu prawdziwym
już przecież było.
Coś z Polski
- "Wystarczy jeden numer" (Metropol z 13 kwietnia):
" Za 2 lata nie trzeba będzie już pamiętać swoich
numerów NIP, Regon czy KRS, wystarczy tylko PESEL 2 (...)
Wystarczy jeden, za którego pomocą człowiek zostanie zidentyfikowany
niezależnie, czy uda się do urzędu skarbowego lub innego...
To nie koniec zalet przyszłego rozwiązania. Dzięki programowi
komputeryzacji urzędów państwowych i samorządowych nie będziemy
musieli za każdym razem podawać urzędnikowi danych adresowych,
nazwiska panieńskiego matki itd." - już w 2008
r.
Polska szkoła nowoczesna,
nie jedyna zresztą: "Kontrola dostępu żaków" ("GW"
z 15 marca). Nowa legitymacja elektroniczna w WSE ma ułatwić
życie studentowi i szkole. Umożliwi ona dostęp do tzw. kiosków
informacyjnych. Student może w nich uzyskać dane zarówno o
zajęciach, jak i informacjach osobowych, tj. o ocenach, zaliczeniach,
terminach płatności, stypendiach, wypożyczonych książkach
itp. Kioski umożliwią wysyłanie e-maili, SMS-ów i korzystanie
z Internetu. Pomogą wydrukować wybraną stronę na szkolnej
drukarce. Za pomocą nowego systemu możemy śledzić, co robi
nasz student, mówi prorektor... dodając, że szkoła nie zamierza
tego robić.
Japonia - "Automaty
do kontroli dzieci" (źródło: "Onet").
Japońskie dzieci często chodzą do szkoły same i w grupkach
po zaplanowanych trasach. Ich wędrówki z rodzicami zwiększyłyby
bowiem tłok w ruchu drogowym. Dla poprawy bezpieczeństwa
postanowiono wykorzystać wszechobecne tam automaty do sprzedaży
napojów, papierosów i innych drobiazgów, na razie eksperymentalnie.
Automaty wyposażono w czujniki i kamery, dzieci w mikroczipy.
Kiedy dziecko przechodzi obok automatu, jest przez niego zauważane
i fotografowane, a zdjęcie przesyłane jest e-mailem do szkoły
i rodziców (oryginalny opis techniczny z notatki). Jeżeli
w zaplanowanym czasie uczeń nie przejdzie koło automatu, system
wysyła sygnał alarmowy. Informacja zawierała akcent czarnego
humoru w niewinnym zdaniu: "Nowy system testują uczniowie
jednej ze szkół w prefekturze Osaka". Nie pierwszy to
raz, gdy króliki doświadczalne przedstawiane są jako mózg
operacji.
Z USA pochodzi informacja
z branży security (źródło "GW"). W firmie nadzorującej
obrazy z monitoringów wizyjnych w sześciu miastach dostęp
do pomieszczeń, w których przechowywane są zapisy z kamer,
mają tylko pracownicy z wszczepionymi czipami RFID (identyfikacji
radiowej). Jak mówi szef firmy - zrobili to dobrowolnie. On
dał dobry przykład. Podobnie postąpili pracownicy prokuratury
w Meksyku. Tam chodziło o uprawnienie do dostępu do zastrzeżonych
pomieszczeń z materiałami z tajnych śledztw.
Niemcy - niedawno "Bild",
gazeta o charakterze sensacyjnego tabloidu - tamtejszy Fakt
czy Super Express - ujawniła podwójną działalność jednej
z kamer zainstalowanych na budynku słynnego berlińskiego
Muzeum Pergamonu. Przez kilka lat miała
|
ona tak ustawione pole obserwacji, że mogła oglądać wnętrze
pobliskiego mieszkania obecnej kanclerz Angeli Merkel. Wartownicy
muzealni z dziennikarzami obejrzeli sobie męża pani kanclerz
podczas oglądania telewizji w pokoju stołowym, czynności
raczej niegroźnej dla moralności i bezpieczeństwa państwa.
Niektórzy zastanawiają się, czy jakieś z obserwowanych obrazów
mogły być nagrywane wcześniej. Czy spadła czyjaś głowa,
nie wiadomo.
Orwellowska wizja została
dzisiaj ucharakteryzowana przyjaźnie. W krajach rozwiniętych
ukrywa się za życzliwą ideą lub twarzą kogoś, kto biegnie
z pomocą zwykłym ludziom, dba o ich bezpieczeństwo, ułatwia
funkcjonowanie instytucjom publicznym. Utrata prywatności
na tle tego ogromu dobra to tylko pstryczek, łatwy do zniesienia.
Są same zalety, zresztą starannie podkreślane. To coraz
powszechniejsze zjawisko toczy się w sposób niekoniecznie
kontrolowany, ale możliwy do kontrolowanego wykorzystania
niezgodnego z założeniami - w odpowiednim czasie i
miejscu. Historia nie jest statyczna. Demokracja była już
w starożytności... i jest znowu. Zawsze istotne jest
to, co pomiędzy.
Japonia - "Automaty
do kontroli dzieci" (źródło: "Onet").
Japońskie dzieci często chodzą do szkoły same i w grupkach
po zaplanowanych trasach. Ich wędrówki z rodzicami zwiększyłyby
bowiem tłok w ruchu drogowym. Dla poprawy bezpieczeństwa
postanowiono wykorzystać wszechobecne tam automaty do sprzedaży
napojów, papierosów i innych drobiazgów, na razie eksperymentalnie.
Automaty wyposażono w czujniki i kamery, dzieci w mikroczipy.
Kiedy dziecko przechodzi obok automatu, jest przez niego
zauważane i fotografowane, a zdjęcie przesyłane jest e-mailem
do szkoły i rodziców (oryginalny opis techniczny z notatki).
Jeżeli w zaplanowanym czasie uczeń nie przejdzie koło automatu,
system wysyła sygnał alarmowy. Informacja zawierała akcent
czarnego humoru w niewinnym zdaniu: "Nowy system testują
uczniowie jednej ze szkół w prefekturze Osaka". Nie
pierwszy to raz, gdy króliki doświadczalne przedstawiane
są jako mózg operacji.
Z USA pochodzi informacja
z branży security (źródło "GW"). W firmie nadzorującej
obrazy z monitoringów wizyjnych w sześciu miastach
dostęp do pomieszczeń, w których przechowywane są zapisy
z kamer, mają tylko pracownicy z wszczepionymi czipami RFID
(identyfikacji radiowej). Jak mówi szef firmy - zrobili
to dobrowolnie. On dał dobry przykład. Podobnie postąpili
pracownicy prokuratury w Meksyku. Tam chodziło o uprawnienie
do dostępu do zastrzeżonych pomieszczeń z materiałami z
tajnych śledztw.
Niemcy - niedawno "Bild",
gazeta o charakterze sensacyjnego tabloidu - tamtejszy "Fakt"
czy "Super Express" - ujawniła podwójną działalność
jednej z kamer zainstalowanych na budynku słynnego
berlińskiego Muzeum Pergamonu. Przez kilka lat miała ona
tak ustawione pole obserwacji, że mogła oglądać wnętrze
pobliskiego mieszkania obecnej kanclerz Angeli Merkel. Wartownicy
muzealni z dziennikarzami obejrzeli sobie męża pani kanclerz
podczas oglądania telewizji w pokoju stołowym, czynności
raczej niegroźnej dla moralności i bezpieczeństwa państwa.
Niektórzy zastanawiają się, czy jakieś z obserwowanych obrazów
mogły być nagrywane wcześniej. Czy spadła czyjaś głowa,
nie wiadomo.
Orwellowska wizja została
dzisiaj ucharakteryzowana przyjaźnie. W krajach rozwiniętych
ukrywa się za życzliwą ideą lub twarzą kogoś, kto biegnie
z pomocą zwykłym ludziom, dba o ich bezpieczeństwo, ułatwia
funkcjonowanie instytucjom publicznym. Utrata prywatności
na tle tego ogromu dobra to tylko pstryczek, łatwy do zniesienia.
Są same zalety, zresztą starannie podkreślane. To coraz
powszechniejsze zjawisko toczy się w sposób niekoniecznie
kontrolowany, ale możliwy do kontrolowanego wykorzystania
niezgodnego z założeniami - w odpowiednim czasie i
miejscu. Historia nie jest statyczna. Demokracja była już
w starożytności... i jest znowu. Zawsze istotne jest
to, co pomiędzy.
Źródło: Systemy Alarmowe, Andrzej PopieIski
|